jaki wzór na krótkie paznokcie

DRAGON :)

Temat: żona leń/żona gwiazda
koneserka
Gość portalu: nebbia napisał(a):

> Właśnie dziewczyny, jak to jest? ja muszę sprzatać, prasować, gotować, prać
> itd itp. Staram się dbac o dłonie, ale niestety, nie mogę mieć 5cm paznokci
> wymalowanych we wzory, bo to się niszczy przy codziennych obowiązkach.


A ja muszę (przymus wewnętrzny) rzeźbić, malować, paprać się w cementach,
obcować na codzień z wiertarkami, szlifierkami, diaxami i innymi przyjemnymi
narzędziami i nie jestem babochłopem, i czuję się gwiazdą, choć przyznam
paznokcie me krótkie i bezbarwne. Ani lenistwa, ani dziadostwa, ani
silikonowo - plastikowego "piękna" nie-na-wi-dzę. Nawet gdybym odzwyczaiła się
od spania, to życie byłoby i tak zbyt krótkie, żeby je spędzać w solariach, na
tipsach i balejażach. To kwestia priorytetów. Czasu nie szczędzę, żeby się
domyć i zadbać o siebie w domowym zaciszu. Czeszę się raz na dwa miesiące, bo
mam dredy (które myję wodą i szamponem - to gwoli wyjaśnienia dla tych, którzy
skłonni są pytać czy to higieniczna fryzura)

pozdrowienia dla wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem Konesera, który nie
po raz pierwszy poprawił mi humor na tym forum.

morgana (przyrodnia siostra artura)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,11322079,11322079,zona_len_zona_gwiazda.html



Temat: Czym malujecie paznokcie??
Odzywka Joko "Bomba witaminowa" oraz lakierami w przeroznych
kolorach :) Mam malego "fiola" na punkcie zrobionych paznokci i
jakies 20 buteleczek lakierow- kazdy w innym kolorze oczywiscie ;) A
co do firm to nie mam ulubionej. Maluje paznokcie w zaleznosci
od "widzi mi sie"; kolory, wzory, frencz... Jednego tylko do tej
pory nie zrobilam ani raz; frenczu na stopach; moim zdaniem okropnie
to wyglada. Co zas sie tyczy samych paznokci, to ZADNYCH TIPSOW: na
stopach paznokcie oczywiscie krotkie, "kwadratowe", u rak zas
zazwyczaj dlugie, nawet bardzo dlugie (choc bywaja i krotkie, ale
rzadko, bo zdecydowanie wole dluzsze), aktualnie w
ksztalcie "migdalowatym". Manicure robie 2 razy w tygodniu, a
pedicure 1 na tydzien. Wystarcza w zupelnosci, no chyba, ze sie
zdarzy, ze mi lakier odprysnie albo paznokiec sie zlamie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,211,67335940,67335940,Czym_malujecie_paznokcie_.html


Temat: Strój na rozmowę kwalifikacyjną.
Moim zdaniem strój na rozmowę kwalifikacyjna może być w każdym kolorze ( minus
neonki i duże krzykliwe wzory ), pod warunkiem, że spełnia pewne normy:

- jeśli spódnica, to rajstopy lub pończochy i buty raczej z zakrytymi palcami.
- żakiet lub elegancki sweterek może być z krótkim rękawem, ale w bluzce bez
rękawów i bez czegoś na wierzchu raczej bym nie szła
- minimum biżuterii - zegarek, pierścionek ( jeden ), na szyi ewentualnie
cienki łańcuszek, kolczyki ( dyskretne )
- warto się UCZESAĆ ( na to sie wbrew pozorom zwraca bardzo uwagę )
- paznokcie są dobre w kolorze neutralnym i nie za długie
- spódnica do kolan, ewentualnie ciut krótsza, ale niewiele krótsza.

Na to mnie nauczono zwracać uwagę w rekrutacji.
Powodzenia :)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23,14385163,14385163,Stroj_na_rozmowe_kwalifikacyjna_.html


Temat: 'kontrowesyjne' stroje i komentarze ludzi
Mieszkam w Polsce, w ponad 100 tys miescie. Za granica tez bywam. Musze jeszcze
opisac nieco swoj wyglad- cera scienno blada, gdyz nie moge sie opalac, dlugie
nogi, ktore uwielbiam eksponowac noszac krotkie spodenki lub mini (nie stronie
tez od bialych), moi znajomi twierdza tez, ze specyficznie chodze (ponoc "jak na
wybiegu", ale szczerze mowiac, nie wiem co maja na mysli i o jaki wybieg im
chodzi :D mnie tam sie wydaje, ze chodze normalnie :D). Moim "znakiem
rozpoznawczym" sa dlugie, zrobione (w rozne dziwne wzory i kolory) paznokcie.
Kiedys mialam jeszcze bordowe wlosy z czarnymi pasemkami + okulary w czarnych
oprawkach. Generalnie nie przeszkadza mi, ze ludzie zwracaja na mnie uwage. I to
fakt- gapia sie, ale nigdy, przenigdy, nie uslyszalam komentarza w stylu "opal
sie", "idz na solarium" czy cos, mimo ze ja naprawde jestem sciennie blada.
Innych komentarzy tez nie slyszalam raczej albo nie pamietam :D... jest jeszcze
mozliwosc, ze komentowali poza granicmai kraju i nie zrozumialam :D, bo zeby
bylo ciekawie najwieksza uwage zwracam nie w Polsce (moze sie juz do mnie w moim
miescie przyzwyczaili? :D), a we Wloszech czy Hiszpanii, gdzie z jakiegos powodu
wielu wmawia mi przy okazji, ze jestem Francuzka lub Finka. Dodatkowo zazwyczaj
przypisuja mi profesje zwiazana z szolbiznesem :D Nie wiem tylko czy to taki
sposob na podryw, czy tez wygladam jak gwiazda ;D A przepraszam, jest w Polsce
miejsce, gdzie sie na mnie gapia bardziej niz normalnie- Wroclaw :D Ale nie
komentuja :D Moze jakos nieprzyjaznie wygladam? :D Szoku jednak nigdzie jeszcze
nie przezylam. Ale moze to dlatego, ze, jak juz wspominalam, nie przeszkadzaja
mi gapie :D Ja to raczej szok przezyje, jak kiedys nikt na mnie nie zwroci uwagi :D
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,73883691,73883691,_kontrowesyjne_stroje_i_komentarze_ludzi.html


Temat: Moda i uroda w czasach PRL-u
przypominam sobie jeszcze koszmarne garnitury meskie z wielkimi
klapami z lat 70-tych - w kolorach bordo, granat, bez, z krempliny
albo innego poliestru, najczesciej wyswiecone na tylku do bolu
szczeki, i z nogawkami ponad kostke (ale za to szerokimi). I ostre
kolniezyki u meskich koszul.

Pamietam z ulic z lat 70 - bardzo krotkie spodniczki, zakrywajace
ledwie tylek, do tego sweterek w paski i obowiazkowe koturny,
natapirowana trwala, mocno podkreslone kredka oczy i gasiennica na
rzesach. Spodnice bananowe - nawet mialam taka szyta przez
zaprzyjazniona krawcowa:-)

Pamietam znajome mojej babci, ktore szyly sobie niemal wszystkie
ubrania (lacznie z plaszczami) u krawcowych, z materialow
przemyconych z zagranicy, na wzorach z pism francuskich i
niemieckich (lata 70).

Moja mama miala kostium z zielonego jedwabiu, do tego bluzka z
krawatem przypinanym piekna srebrna broszka (broszke mam do tej
pory). I wyjatkowej urody wisniowe lub zielone buty na wysokim
koturnie (wisniowe lakierki, zielone matowe). Teraz bylyby jak
znalazl (tylko nie na mnie, bo mam 3 numery mniejsza stope od mamy:-
). Za to jako nastolatka nosilam jej kaszmirowe sukienki z czasow
studiow (lata 60).

Babcia lubowala sie w sukienkach w stylu lat 40 i 50 - dopasowanych
w talii i dosc waskich u dolu, ale na szczescie zachowala do poznego
wieku dobra figure. Na glowie ZAWSZE filcowy kapelutek (miala ich
kilka w roznych kolorach), i zakiet. Torebka to nie byl kuferek
tylko eleganckie w formie cacko dopasowane kolorem do butow i
rekawiczek (tak, tak - nawet mam kilka par zachowanych - jedne
piekne bezowe zamszowe cudenka, drugie - balowe - dlugie jedwabne,
co prawda nie wiem, gdzie ta moja babcia chodzila na bale:-). Mam
tez jeszcze zachowana jedna babcina sukienke koktajlowa, robiona na
wzor jednego z modeli Diora z lat 50. Suknia jest z jakiegos
miesistego, dosc grubego materialu w kolorze czarnym, z delikatnymi
srebrnymi cetkami. Nawet taki atleta jak ja wyglada w tym modelu
kobieco:-)

Co do urody - wiem, ze moja mama chodzila do kosmetyczki na jakies
zabiegi, i na pewno na henne i manikiur/pedikiur, bo zawsze miala
kolorowe paznokcie, a nie widzialam, zeby sie tym zajmowala w domu.
Zapamietalam jeszcze kobiece owlosione nogi na plazach, i pod
rajstopami (w tym wieku bylo to na wysokosci moich oczu;-).
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16256,54155087,54155087,Moda_i_uroda_w_czasach_PRL_u.html


Temat: Jak się ubrać do pracy?
Przede wszystkim ubieraj to, w czym dobrze się czujesz! Inaczej będziesz czuła
się "przebrana" i cały efekt elegancji szlag trafił... Wbrew pozorom istnieje
cała gama ubrań "biurowych" i jest w czym wybierać. Ja np. najbardziej lubię
dopasowane, klasyczne sukienki, są najwygodniejsze i często całoroczne - w zimie
zakładam pod spód ładny golf/bluzkę. Jeżeli nie chcesz wydać majątku, wybierz
się np. do H&M (mają tam dział "klasyki"). Proponuję zaopatrzyć się w ciuchy
uniwersalne - spódnice (odpowiedniej długości, supermini nigdy i nigdzie nie
wygląda elegancko), proste spodnie, żakiety, małe sweterki, koszule na guziki
(najprostszy strój, kiedy nie masz czasu myśleć "co na siebie włożyć") i bluzki
w różnych fasonach. Przydadzą się białe topy (pod małe, dopasowane żakieciki) i
białe golfy. Rajstopy - mogą być z delikatnym wzorkiem, byle nie rzucał się
bardzo w oczy. Do tego gustowne dodatki - musisz nadać strojowi swój charakter.
Moim zdaniem warto podpytać koleżanki, przełożonych - jaki dress code obowiązuje
w Twojej firmie. W małej firmie, gdzie kontakt z klientem odbywa się głównie
przez telefon/e-mail, nie warto np. męczyć się w lecie w rajstopach i pełnych
butach. Oczywiście pewne minimum obowiązuje. I tak niedopuszczalne są:
- obuwie i stroje sportowe, japonki, buty z cekinami i innymi widocznymi
ozdobami, balerinki
- jaskrawe rajstopy, kabaretki, podkolanówki
- stroje za krótkie, za ciasne, wystający brzuch (nawet kawałeczek), duże
dekolty, odsłonięte ramiona, bluzki na ramiączkach itd.
- kolory i wzory plażowe
- nadmiar biżuterii, wielkie bransolety, ciężkie korale, zwisające do ramion
kolczyki
- szorty, szarawary
- w większości firm - jeansy (nawet jeśli wolno - są po prostu z zasady
nieeleganckie)
- strojne sukienki, w ogóle wszystkie falbany, koronki (w nadmiarze)
- widoczna bielizna (częsty błąd - koronkowe staniki pod dopasowane bluzki)
Warto też zadbać o włosy i paznokcie (długie tipsy w krwistej czerwieni albo z
brokatem odpadają), delikatny makijaż. I uśmiech na twarzy - obowiązkowy :)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,30422,99879280,99879280,Jak_sie_ubrac_do_pracy_.html


Temat: paznokcie
NIe klocie sie o pierdoly !!!
Wydaje mi sie, ze duzo zalezy chyba tez od dziedziczenia, jestem generalnie
zdrowa jak przyslowiowa rybka, wyniki badan mam zawsze ok., a moje paznokcie to
obraz nedzy !!! Ciagle mi sie rozdwajaja i lamia nawet jak sa bardzo krotko
spilowane ( uzywam tylko pilniczka mineralnego - cos na wzor bardzo
drobniusienkiego pumeksu ), jem witaminy, nie pale, nie pije, nie papram dloni
w jakis dziwnych chemikaliach ( to co kazdy mydlo, plyn do naczyn, plyn do
podlog ) a mimo wszystko odkad pamietam zawsze mialam okropne paznokcie.
Probowalam juz chyba wszystkiego : moczenie w letniej oliwie z oliwez z sokiem
z cytryny, olejek i tabletki ze skrzypu polnego, tabletki H-Pathoten, kremy i
lakiery wzmacniajace - przeszlam przez cala serie Sally Hansen - wcieranie wit.
A i E i nic, nic kompletnie nic !!! Wiec te drozdze sa dla mnie chyba ostatnim
ratunkiem !!! Dodam ze moje wlosy sa tez bardzo delikatne - juz od dziecinstwa,
moja mama stosowala bzdurna zasade im wlosy krotsze tym beda mocniejsze wiec do
konca szkoly podstawowej mialam fryzure na "zapalke" - oczywiscie
takie "przepisy" mozna miedzy bajki wlozyc, wlosy jak byl cieniutkie tak sa,
jak sobie chce zrobic konski ogon to on raczej przypomina mysi ogone ;O) !!! Co
prawda niektorzy fryzjerzy sie zachwycaja i mowia ze mam wlosy delikatne jak
jedwab ... ale co mi zego skoro przez swoja mala objetosc utrudniaja ulozenie
jakiejkolwiek fryzury. No wiec jezeli ktoras miala podobnie a teraz sytuacja
sie zmienila niech mi tu zaraz wszystkie wskazowki podaje !!! PROSZE !!! A z
drozdzami sprawdze a noz widelec cos pomoze, jak dlugo trzeba ten eliksir pic
zeby widoczny byl efekt
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22,14898030,14898030,paznokcie.html


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © DRAGON :)